sny z celebrytami V
budowa drugiej linii metra została odwołana, a w wykopanych już tunelach hgw otwiera pierwszą warszawską linię gondolową. miałem gdzieś bilecik z uroczysty pierwszy rejs połączony z balem maskowym i kolacją, ale musiałem go zgubić po drodze. biegnę za gondolą. po wodzie.
sny z trasy
czekam na piekielnie spóźniony autobus linii sto osiemdziesiąt. mijają godziny, a on nie nadjeżdża. już miałem zrezygnować z tegodniowej wycieczki, gdy nagle przez andersa przejeżdża wyjątkowo zaoblony i zadowolony z siebie busik. uśmiecha się chłodnicą, mruga reflektorami o długich, wypielęgnowanych rzęsach. ma nawet kapelusik.
- autobusie sto osiemdziesiąt, spóźniłeś się strasznie - kiwam palcem.
- mam najpiękniejszą trasę w warszawie, mogę się spóźniać! - podskakuje radośnie!
- autobusie sto osiemdziesiąt, spóźniłeś się strasznie - kiwam palcem.
- mam najpiękniejszą trasę w warszawie, mogę się spóźniać! - podskakuje radośnie!
numer piętnaście
filip bardzo chciał zostać projektantem, obserwował więc i myślał intensywnie. wczoraj padało od rana. wielkie, ciężkie krople skapywały z parapetów wyżej na parapety niżej, wygrywając przecudnie metaliczne melodie. muzyczny wodospad, pięknie, pięknie! filip szybciutko sklecił prototyp urządzenia ubogacającego przestrzeń publiczną i krzewiącego edukację muzyczną. jego projekt pozwał zamienić każdą płaską powierzchnię wystawioną na opady w niewielki głośniczek wygrywający największe przeboje muzyki klasycznej i popularnej.
na jutro zapowiadają śnieg. filip cieszy się na kolejne inspiracje.
na jutro zapowiadają śnieg. filip cieszy się na kolejne inspiracje.
sny architektów wnętrz
sny architektów wnętrz podlegają cyklom rocznym. latem są krótkie i gwałtowne, jaskrawe i pełne wąskich, agresywnych cieni, w których widoczna jest każda niedoróbka. architekci śpią wtedy z zamkniętymi oczami i rozpaczliwie kreślą, kreślą.
zimą za to czasu starcza na realizację nawet najbardziej śmiałych pomysłów. ekipy budowlane w wielkich, zakurzonych kluczach przylatują do wyziębionych apartamentowców i zgodnie z życzeniem projektantów burzą, burzą. rury uciekają po ścianach, kable po sufitach, pokoje chowają się z kuchniami, łazienki z balkonami. monumentalne młoty pracowicie usuwają wszystkie ścianki, w końcu również te oddzielające jawę od snu. architekci wnętrz budzą się wyspani i zadowoleni.
zimą za to czasu starcza na realizację nawet najbardziej śmiałych pomysłów. ekipy budowlane w wielkich, zakurzonych kluczach przylatują do wyziębionych apartamentowców i zgodnie z życzeniem projektantów burzą, burzą. rury uciekają po ścianach, kable po sufitach, pokoje chowają się z kuchniami, łazienki z balkonami. monumentalne młoty pracowicie usuwają wszystkie ścianki, w końcu również te oddzielające jawę od snu. architekci wnętrz budzą się wyspani i zadowoleni.
sny z celebrytami IV
le corbousier w pytaniu na śniadanie tłumaczy się z młodzieńczych błędów.
- to jednak zwarta zabudowa typu kamienicznego najdoskonalej zaspokaja ludzkie potrzeby mieszkaniowe - dowodzi. - jakiekolwiek eksperymenty w tej materii należy uznać za śmieszne i z góry skazane na porażkę. cieszę się, że dane mi było się zrehabilitować. dawne sady żoliborskie zabudujemy 30-piętrowymi kamieniczkami z malutkimi podwórzami. marzą mi się również możliwie ciasne uliczki.
- to wspaniale, wspaniale - zaciera ręce prowadzący program, ale skąd tu on?, michał rusinek.
- to jednak zwarta zabudowa typu kamienicznego najdoskonalej zaspokaja ludzkie potrzeby mieszkaniowe - dowodzi. - jakiekolwiek eksperymenty w tej materii należy uznać za śmieszne i z góry skazane na porażkę. cieszę się, że dane mi było się zrehabilitować. dawne sady żoliborskie zabudujemy 30-piętrowymi kamieniczkami z malutkimi podwórzami. marzą mi się również możliwie ciasne uliczki.
- to wspaniale, wspaniale - zaciera ręce prowadzący program, ale skąd tu on?, michał rusinek.
krzyżówka z janem krasińskim
w przasnyską wjechała pojedynka zaprzęgnięta w kasztanka.
pojedynka = jednokonna bryczka.
kasztanek = w trio z malagą i tiki taki.
pojedynka = jednokonna bryczka.
kasztanek = w trio z malagą i tiki taki.
poznaj moją kuropatwę
- fajne oprawki. nie wiedziałem, że nosisz okulary.
- to zerówki, używam kontaktów.
- to zerówki, używam kontaktów.
czyta ty III
i choćbym mówił językiem marki i korzyści, a miłości bym nie miał, celów bym nie osiągnął.
św. Paweł, Tarsos Interactive
św. Paweł, Tarsos Interactive
wielka kariera marka naparstki
palce krwawią tylko przez pierwszych kilka tygodni. potem rany zasklepiają się, tworząc twarde zgrubienia na opuszkach. pozbawieni linii papilarnych bez śladu przemykamy się przez tydzień pracy.
dalej jest już z górki. przestrzegając kilku prostych zasad możemy trwać na stanowisku, nie wadząc nikomu. zasada pierwsza: dbaj o klawiaturę! pewnemu panu starły się kiedyś nadruki na klawiszach [c] i [v] i nie wiedział już zupełnie, co kopiuje, a co wkleja. naraził się na śmieszność, a tabelki w excelu na nieporządek.
kiedy indziej komuś zużył się przycisk [przekaż dalej] w outlooku. by sforwardować korespondencję, musiał odtąd klikać kilka razy, celując w to właściwe miejsce. szybko zauważono spadek wydajności. zdegradowali go z asystenta ds. komunikacji do zwykłego re: ferenta.
w biurowej kuchni głośno było też o pracowniku, który nie odpowiadał na nieotrzymane maile. dla kogoś, kto nie zrozumiał skomplikowanego systemu sugestii i podtekstów nie było miejsca. z milczenia bijemy najcenniejszą monetę, on psuł naszą delikatną gospodarkę informacjami. not cool, buddy.
zawsze ten marek naparstka...
dalej jest już z górki. przestrzegając kilku prostych zasad możemy trwać na stanowisku, nie wadząc nikomu. zasada pierwsza: dbaj o klawiaturę! pewnemu panu starły się kiedyś nadruki na klawiszach [c] i [v] i nie wiedział już zupełnie, co kopiuje, a co wkleja. naraził się na śmieszność, a tabelki w excelu na nieporządek.
kiedy indziej komuś zużył się przycisk [przekaż dalej] w outlooku. by sforwardować korespondencję, musiał odtąd klikać kilka razy, celując w to właściwe miejsce. szybko zauważono spadek wydajności. zdegradowali go z asystenta ds. komunikacji do zwykłego re: ferenta.
w biurowej kuchni głośno było też o pracowniku, który nie odpowiadał na nieotrzymane maile. dla kogoś, kto nie zrozumiał skomplikowanego systemu sugestii i podtekstów nie było miejsca. z milczenia bijemy najcenniejszą monetę, on psuł naszą delikatną gospodarkę informacjami. not cool, buddy.
zawsze ten marek naparstka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)