skargi, wnioski, marzenia
- no?
- wagonu restauracyjnego...
www.kwiaty-na-twoj-grob.pl
(cmentarz bródnowski)
wiązaneczkę kup dla taty.
i bukiecik kup na kramie
ukochanej swojej mamie.
oj, dana, dana, oj, oj, oj.
tego kwiatu to pół światu,
lepiej znicza postaw bratu.
bo na grobach walka ostra,
czy ma przegrać twoja siostra?
oj, dana, dana, oj, oj, oj.
hej, dzień pański już się zbliża,
więc odpicuj babci krzyża!
a te modlitewne dzwonki
skrócą męki twojej żonki!
oj, dana, dana, oj, oj, oj.
i nie żałuj dzisiaj sobie,
postaw coś na własnym grobie,
pod napisem z czcionką tłustą,
że w tym grobie jeszcze pusto.
oj, dana, dana, oj, oj, oj.
sny z celebrytami III
Lady Gaga na światowej gali na rzecz ofiar kataru. ma na sobie suknię z chusteczek higienicznych, każdy może podejść i wziąć kilka. długo się waham, a kiedy decyduję się skorzystać, Gaga stoi już tylko w bieliźnie, gigantycznym kapeluszu i butach na koturnie. jestem zawiedziony i nie potrafię tego ukryć.
- przewlekłe przeziębienie? - pyta zatroskania.
- nie, to nie to - odpowiadam.
myśli chwilę, a potem rozpogodzona przytula mnie do piersi.
- już wszystko rozumiem, kochanie.
w warzywniaku
- lobo, reneta, jonagold?
- a można mieszać?
- to nie alkohol, można!
sztuka reklamacji w dwóch scenach
SCENA 1 - "ŹLE"
KLIENT (hardo)
dzień dobry, kupiłem u państwa plecak i rozerwał mi się na szwie. chciałbym zgłosić...
SPRZEDAWCZYNI (hardziej)
uszkodzenie mechaniczne! nie kwalifikuje się! bez oryginalnego opakowania! nie przyjmę! zaraz zamykam! do widzenia! ale już!
SCENA 2 - "DOBRZE"
KLIENT (płaczliwie)
dzień dobry, jestem przeszczęśliwym posiadaczem zakupionych u was butów, ale wczoraj bardzo posmutniałem, bo...
SPRZEDAWCZYNI (pocieszliwie)
ojej, jak brzydko podeszwa się rozwarstwia! już wypełniamy reklamację! w dwa tygodnie rozpatrzymy! pozytywnie! a może nawet przed końcem roku! no, już, już!
rak skóry
W przypływie dobroci Radek postanowił pomóc światu, to bardzo nienaganne postanowienie przecież. Pewnego marcowego poranka wyruszył więc wraz z innymi wolontariuszami na kwestę uliczną. Z najbardziej entuzjastycznym z uśmiechów przechadzał się od przechodnia do przechodnia:
– Dzień dobry, zbieramy na falę tsunami! Dzień dobry, zbieramy na falę tsunami!
– Ale przecież dopiero co była – zafrasowała się pewna staruszka – Ale podoba mi się twój zapał.
Wrzuciła do puszki całą stówkę, która po sześciu godzinach zbierania złożyła się na kwotę stu jedenastu złotych i siedemdziesięciu groszy. To był dobry wynik, za który Radek otrzymał pamiątkowy dyplom i wzmiankę w lokalnej gazecie. Jak tu się nie cieszyć?
Wieczorem Radek odkrył, że mięśnie mimiczne zdrętwiały mu w uśmiechu, który bardziej niż uśmiech przypominał teraz grymas monopolowego żula. Starał się rozmasować zmartwiałą twarz, lecz zamiast ulgi czuł tylko, że skóra rozwarstwia mu się jak tanie chusteczki higieniczne. Rano natomiast obudziło go dojmujące pieczenie. Przerażony pobiegł do lustra i zobaczył nagie, czerwone mięśnie z delikatnie zaznaczonym prążkowaniem. Rozejrzał się po pokoju i dostrzegł swoją twarz uciekającą pełzakiem w kierunku drzwi.
– Wracaj! – wrzasnął, a zaraz potem wrzasnął po raz drugi, z bólu.
– Nie! – odpowiedziała twarz z uśmiechem.
drryń, drryń!
- to będzie długa rozmowa?
- kilka minut.
- to ja zejdę z parapetu i zamknę okno.
- aha... aha?!
- już.
- aha. to ja, tego, chciałam zaproponować ubezpieczenie na życie, które zapewni bezpieczeństwo finansowe pana oraz pańskiej rodziny w wypadku...
- poprawiałem tylko rolety.
- ...właśnie!
ha, ha
ćwiczenia integracyjne
- a teraz każdy niech opowie, wsłuchując się w uczucia, które mu dzisiaj towarzyszą, jakim mógłby być zwierzęciem.
- no, ja to jestem zielonorożcem w kolorze lemurowym.
ka-boom!