dzisiaj międzynarodowo

marzysz o islandii, ale przerażają cię ceny sny

inwestycje

amerykańska technologia, chiński kapitał, polska polska.

warszawa

miasto perspiracji.

co robi sufit?

sufit daje mnóstwo możliwości.

podsłuchany optymizm

każda sytuacja ma swoje plusy i zalety.

come mai?

ani cienia światła.

śnij z bogiem

kiedy miałem 12 lat śniło mi się, że przeprowadziłem wywiad z bogiem. wczoraj śniło mi się, że dotąd nie dostałem autoryzacji. 'sorry, filip, chyba sam rozumiesz dlaczego'.

żelazna dziewica

nie sposób się oprzeć.

sny z celebrytami VI

znana fotografka grana przez maję ostaszewską prowadzi niewielką knajpkę gdzieś we włoszech. w ogródku, za kamiennym murkiem znajduje się strefa, która po osiemnastej jest przeznaczona tylko dla vipów. jest dopiero trochę po drugiej, więc siedzę tam ze znaną fotografką graną przez maję ostaszewską i konsumuję chłodnik truskawkowy. niespodziewanie moja towarzyszka wyjawia, że jej były mąż ukradł jej ulubiony aparat lub porwał córkę, a następnie, jeszcze bardziej niespodziewanie, opowiada dowcip:
"- dlaczego janukowycz nie chciał, żeby ukraina weszła do unii?
- bo za dużo z tym zachodu!"
szerokim ruchem dłoni wskazuje wielkie drzewo o złotych liściach, z którego można czerpać mądrość.

turu-tutu

wszędzie dobrze, ale gdzie indziej najlepiej.

spotkania II

w sobotę wracam bardzo późnym nocnym. przy ratuszu arsenale zagaduje mnie indianin. excuse me, sir, are you from england? nie jestem, ale znam angielski. wyglądam rzekomo na anglika. szybko odpowiadam, że metro i tramwaje nie kursują, ale zaraz będzie nocny, tylko proszę powiedzieć, gdzie pan jedzie. przypadkiem jedziemy tą samą linią. jestem bardzo miły i dostaję płytę z romantycznymi melodiami na fletnię pana. indanin opowiada o karierze w reklamie, miłości i zdradzie, a także zaprasza na drinka. mimo wszystko odmawiam.

spotkania

poszedłem do kiosku po zapalniczkę. ekspedientka upewnia się, że chcę najtańszą. wyznaję, że jeśli ma jakieś ładne, to jednak może być taka droższa. staję się posiadaczem zielono-czarnej silvett premium. jest prawie tak dobra jak spark, czymkolwiek spark jest. można ją ładować i udało się je zamówić po naprawdę dobrej cenie. zazdroszczę pani kioskarce, bo wydaje się dumna z tego, co robi.

sny z autorytetami

okazało się, że doktor, która egzaminowała mnie z literatury współczesnej, popełniła plagiat i w związku z tym odebrano jej stopień naukowy. wszystkie egzaminy prowadziła nielegalnie, a więc i mnie brakuje oceny z tego przedmiotu do absolutorium. muszę natychmiast zdawać, albo zabiorą mi magisterium. odpytuje mnie prof. makowiecki, który, jak się dowiaduję, na emeryturze zmienił obszar zainteresowań. pierwsze pytanie dotyczy twórczości andrzeja żygielińskiego. szczerze przyznaję, że po raz pierwszy o nim słyszę. profesor się wścieka i wyrzuca mnie z sali, a mój dyplom oficjalnie unieważnia. google daje ponad milion wyników na temat nieznanego mi prozaika, poety, eseisty i dramaturga.

sny z gwiazdami (melancholia 2)

patrząc w niebo przez lornetkę, odkrywam trzynasty księżyc neptuna. już wiem, że pewnie nie jestem pierwszy, więc nie nazwą go moim imieniem. dzień później o obiekcie piszą wszystkie gazety - jest tak wielki, że widać go nawet gołym okiem. okazuje się, że to wcale nie księżyc - to neptun się gwałtownie przebiegunował i w rezultacie gazowa powłoka oddzieliła się od metalicznego jądra. wielka chmura wodoru i helu powoli zaczęła zbliżać się ku ziemi.

sny z celebrytami V

budowa drugiej linii metra została odwołana, a w wykopanych już tunelach hgw otwiera pierwszą warszawską linię gondolową. miałem gdzieś bilecik z uroczysty pierwszy rejs połączony z balem maskowym i kolacją, ale musiałem go zgubić po drodze. biegnę za gondolą. po wodzie.

sny z trasy

czekam na piekielnie spóźniony autobus linii sto osiemdziesiąt. mijają godziny, a on nie nadjeżdża. już miałem zrezygnować z tegodniowej wycieczki, gdy nagle przez andersa przejeżdża wyjątkowo zaoblony i zadowolony z siebie busik. uśmiecha się chłodnicą, mruga reflektorami o długich, wypielęgnowanych rzęsach. ma nawet kapelusik.
- autobusie sto osiemdziesiąt, spóźniłeś się strasznie - kiwam palcem.
- mam najpiękniejszą trasę w warszawie, mogę się spóźniać! - podskakuje radośnie!

nie ma kryzysu w budownictwie

jeden tańczy, dwóch śpiewa.

oświadczyny

czy zjesz ze mną bajaderkę?